WPROWADZENIE do GERMAŃSKIEJ HEILKUNDE®

dr med. Ryke Geerd Hamer

Odgraniczenie od psychoonkologii

Uwaga wstępna:  Trudno jest mi szukać duchowych mistrzów, nawet jeśli tylko pod pewnymi względami. Zarzuca mi, że nie zacuję autorów, którzy już w przeszłości podejrzewali zależności między rakiem a psychiką.

Każdy wynalazek i każde odkrycie opiera się na już znanych faktach, dlatego też należy je postrzegać jako część serii osiągnięć poprzedniej nauki. Ale powiązanie tych faktów w taki sposób, żeby wszystkie fakty, których do tej pory nie można było uporządkować (jedynie można było  je zebrać) są systematycznie zestawione i w każdego pojedyńczym przypadku możliwe są do odtworzenia, jest nowe.

W 1981 roku termin "psyche" nie występował w żadnej standardowej pracy nad nowotworami, nawet w indeksie. (przyp. tłum.: w polskim tłumaczeniu używa się określenia psychika, jednak nie oddaje to w pełni treści określenia psyche. W języku polskim używamy zamiennie określenia odczucia = psyche = dusza) 

Pochodzenie określenia psyche: zapożyczony w XVII wieku z greckiego ψυχή (psychē) → grc, pierwotnie "oddech, oddech", następnie używany jako symbol żywotności w znaczeniu "życie, witalność, dusza, duch" przez starożytnych filozofów greckich.

Ponieważ poszukiwano przede wszystkim “czynnika rakotwórczego” i uważano, że wiele czynników rakotwórczych już znaleziono, możliwość psychogennego czynnika wywołującego raka została ponownie całkowicie zapomniana. Częściowo uważano przedstawianie takich możliwości na kongresach lub tym podobnych po prostu za niepoważne. Przedstawianie tej możliwości zbierało tylko ironię i pogardliwy śmiech. Z drugiej strony dużą popularnością cieszyły się teorie biologiczno-mechanistyczne w powstawaniu nowotworów, takie jak tzw. zespół paraneoplastyczny, który w wielu przypadkach wiele lat wcześniej uważano za przejaw raka. 
W tamtym czsie musiałem zobowiązać się, że nie wspomnę nazwy kliniki powiązanej z uniwersytetem, w której prowadziłem swoje pierwsze systematyczne badania, ponieważ każdy wynik, do którego mógłbym dojść, był uważany już wcześniej za niepoważny.

Pod koniec 1981 roku, po opublikowaniu moich wyników, ukazała się książeczka: Meerwein/Adler: "Einführung in die psycho-onkologie". W odniesieniu do psychogennych przyczyn raka w wydaniu pierwszym czytamy:

 "Idee rozumienia raka jako regresywnej próby regeneracji na poziomie biologicznym, gdy możliwość ekspresji psychicznej jest wyczerpana lub zablokowana, jest jednostronna i pokazuje brak zrozumienia biologicznej złożoności problemu". 

W drugim wydaniu brzmi to już tak:

“Idea rozumienia raka jako regresywnej próby regeneracji na poziomie biologicznym, gdy możliwość ekspresji psychicznej jest wyczerpana lub zablokowana, jest wprawdzie fascynująca, ale uważamy, że obecna wiedza w psychoonkologii nie pozwala na kompleksowe wyjaśnienie.”

Germanische Heilkunde (dawniej: NEUE MEDIZIN, Germańska Nowa Medycyna) nie ma nic wspólnego z psycho-onkologią. (Uwzględnić konieczność stosowania psychoftalmologii  (gr. ophthalmos = oko),   psychoortopedii, psycho-onkologii itp.)
Germanische Heilkunde jest systemem opartym na 5 biologicznych prawach i odnosi się do całej medycyny. Nie jest ona w ogóle teorią hipotez psychologicznych dotyczących raka. 

Tak zwana psychoonkologia nigdy nie kwestionowała obecnych schematów leczenia raka stosowanych w medycynie konwencjonalnej. Tutaj należy wymienić interesujące opracowanie Ulricha Abla z Heidelbergu, kierownika Katedry Statystyki Onkologicznej "Chemioterapia cytostatyczna zaawansowanych nowotworów nabłonka" (1990). W podsumowaniu pisze o tzw. nowotworach nabłonkowych, do których zalicza wszystkie z wyjątkiem chłoniaków, białaczek, mięsaków i nowotworów komórek płciowych: 

"Poza rakiem oskrzeli (zwłaszcza drobnokomórkowym), nie ma bezpośrednich dowodów, że chemioterapia przedłuża życie u tych pacjentów".

Pisze do tego we wstępie: 

"Jeżeli nawet rezultat tej pracy wydaje się druzgocący, jest on rezultatem kompleksowej, bezstronnie przeprowadzonej, oceny istotnej literatury ... Nawet zarzuty, z pewnością w większości słusznie, jakie ortodoksyjna medycyna czyni "osobom z zewnątrz" medycyny, mianowicie, że nie są w stanie naukowo uzasadnić swojego twierdzenia o sukcesie, nie mają podstaw. Ponowne przemyślenie terapii i badań nad rakiem wydaje się pilnie potrzebne nie tylko ze względów naukowych, ale przede wszystkim w interesie pacjentów".

Na koniec chciałbym powiedzieć kilka słów o jednym z pierwszych przedstawicieli tzw. psychoonkologii: O.C. Simonton: "Getting well again", 1978; (wydanie niemieckie: O. Carl Simonton, Stephanie Matthews Simonton, James Creighton, "Getting well again", 1993).
Simonton, jest radiologiem i specjalistą w dziedzinie radioterapii, wyraźnie "nie chce zastąpić konwencjonalnego leczenia medycznego, tylko je uzupełnić".
Zakłada on, że wola pacjenta do życia jest wprost proporcjonalna do wskaźnika przeżywalności i mierzona jest stopniem przestrzegania zaleceń lekarza (posłuszny pacjent!). Stosuje technikę psychologii motywacyjnej, która ma wzmacniać wolę życia, a jako technikę metody biofeedback używa wizualizacji, która wygląda następująco: 

"U chorych na raka oznacza to: Powinien (przyp. tłum.: pacjent) próbować wizualizować wzrost raka i jego zniszczenie przez leczenie, a przede wszystkim naturalną obronę organizmu w walce z rakiem." 

Wizualizacja jest więc ostatecznie postrzegana jako terapia towarzysząca radioterapii itp., w sumie pacjent musi mieć wojenne wyobrażenia o procesach zachodzących w jego organizmie. (wyobraźnia walki), (por. s. 13 i nast.)

Niestety, takie wyobrażenia są typowe i coraz bardziej oddalają pacjenta od zrozumienia kontekstu jego choroby. Jeśli konflikt nie zostanie zakończony, nawet najbardziej wojownicze wizualizacje walki obronnej ze złymi komórkami rakowymi nie pomogą. Pozytywnym aspektem Simontona jest przynajmniej to, że w ogóle interesuje się on problemami “psychologicznymi” swoich pacjentów, które w ostatnich wydaniach jego książki (sic!) miały miejsce nawet 6-18 miesięcy przed wystąpieniem raka! Godne pochwały jest również to, że podkreśla on, iż wszystkie badania statystyczne dotyczące zjawiska raka cierpią z powodu faktu, że "psychologowie nie mają danych fizjologicznych, a lekarze nie mają danych psychologicznych w swoich badaniach"!

Z punktu widzenia Germańskiej (Germanischen) Heilkunde założenia Simontona mają również tę wadę, że podobnie jak LeShan, nie uwzględniają płaszczyzny mózgowej w powiązaniu z rakiem i oczywiście nie zajmuje się czynnikami psychologicznymi w powiązaniu z innymi chorobami.

Copyright by Dr. med. Ryke Geerd Hamer